niedziela, 18 maja 2014

Requiem dla snu - czyli granica pomiędzy zabawą a uzależnieniem jest bardzo cienka

Hey People!

Ostatnio nic nie czytałam dlatego zrecenzuje jeden z największych sukcesów światowego kina - "Requiem dla snu" Darrena Aronofsky'ego na podstawie powieści Huberta Selby'ego Jr. o tym samym tytule. 

Film opowiada historię czwórki ludzi: Harry'ego, jego matki - Sary, Marion i Tyrone'a. Harry i Tyrone są przyjaciółmi, którzy wszystko zrobią dla narkotyków. Po pewnym czasie wciągają w nałóg dziewczynę Harry'ego - Marion. Żyją własnym życiem aż Harry nie wpada na "genialny" pomysł sprzedaży narkotyków.  Jednak najgorzej dzieje się z matką Harry'ego. Jest uzależniona od telewizji i nagle dochodzi do niej wiadomość że wystąpi w swoim ulubionym programie telewizyjnym. Jest otyła, a chce jak najlepiej wyglądać na wizji. Dlatego zaczyna się odchudzać jakimiś lekami, by zmieścić się w wymarzoną sukienkę. Mania zażywania leków zmienia się w uzależnienie.
Zakończenie historii jest wstrząsające a nawet przerażające.

Opowieść jest naprawdę wstrząsająca. Mówi o zatraceniu rzeczywistości, pogoni za marzeniami i powolnym, nieświadomym staczaniu się na dno. 
Jednego dnia masz wszystko, a drugiego nic.
Wszystko przez narkotyki.
Przekaz jest niesamowicie drastyczny. Można bez problemu zrozumieć, że takie małe, kolorowe tableteczki rujnują życie. (Innymi słowy, pralka do mózgu - doskonała.)
Film jest zrobiony perfekcyjnie. Aktorzy dobrani świetnie. I co najważniejsze muzyka! Cały soundtack jest wyśmienity, doskonale podkreśla emocje filmu. Ta wiecznie powtarzająca się melodia jest fantastyczna.(Sama ją bardzo lubię i często słucham.)
Chyba większość ludzi kojarzy muzykę ale i tak wrzucę.
                       
                       

Ale nie tylko na muzyce jest oparty film. 
Teraz słowo o aktorach.
Według mnie najlepsza rola Jareda Leto (Harry) w całej jego karierze. A także świetna Ellen Burstyn grająca Sarę. Wcielili się bardzo dobrze w postaci. Ukazali bohaterów bardzo realistycznie.
Jak już o realizmie mówimy to wspomnę o scenariuszy i oprawie graficznej. Film nie nuży, wszystko w realizacji jest dopięte na ostatni guzik.

I oczywiście szacun dla Huberta Selby'ego za stworzenie tej historii, wykreowanie postaci. Ten autor ma na kącie mało powieści ale ta z pewnością dała mu sławę.

Ocena:
11/10
Jeden z najlepszych filmów jakie w życiu widziałam. Oczywiście, nie oceniam pod kątem treściowym, z książki bo nie czytałam. Mam nadzieje ją w dość szybkim czasie przerobić i napiszę wam z niej recenzję.

Plakatu nie będę dawać bo jest na (jak to nazwać?) tym filmie z muzyką powyżej. 

Pozdrawiam
~madziulag

4 komentarze:

  1. Jak tak zachwalasz to muszę obejrzeć.
    Czytałaś ,, Wichrowe wzgórza''?
    Co o nich sądzisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie musisz obejrzeć :)
      Nie czytałam ale może w najbliższym czasie się skusze
      Pozdrawiam
      ~madziulag

      Usuń
  2. Wiele słyszałam o tym filmie i nigdy w końcu go nie obejrzałam. Muszę nadrobić^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością, nie zawiedziesz się :)
      Pozdrawiam
      ~madziulag

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.