niedziela, 11 maja 2014

Kwiat mroku

Siemka xD
No więc powróciłam. Sorki za opóźnienie, ale no cóż, szkoła itd.... Komu to potrzebne, ja się pytam?! ;o
No ale dobra. Przechodzimy do rzeczy. A oto:

Kwiat mroku


No więc bohaterką tej książki jest Luisa, która niedawno, wraz z rodzicami, przeprowadziła się do Berlina. Luisa jak najbardziej nie jest z tego zadowolona. Zaledwie parę tygodni po śmierci jej brata, jej rodzice spakowali rzeczy i uciekli z rodzinnego miasteczka, aby było im łatwiej żyć bez niego. Ale Luisa myśli inaczej. Dziewczyna jest zrozpaczona. Jej mały braciszek, który zmarł na raka, był jej bardzo bliski. "Wszystkie rzeczy brata, wszystko, co go przypominało, trafiło na śmietnik", a ona teraz, w Berlinie, nie ma nawet miejsca, gdzie może go opłakiwać.
W swoje siedemnaste urodziny, pierwsze obchodzone bez niego, chciała popełnić samobójstwo. Poszła więc na wieżę, wspięła się na mur i gdy już zamierzała skoczyć:
"Ktoś chwyta mnie za rękę, od tyłu. Przerażona, odwracam się, tracę
równowagę, obsuwa mi się noga i mało brakowało, a jednak runęłabym w
przepaść. Ale nie, on mnie chwyta. Najdziwniejszy chłopak, jakiego w życiu
widziałam. Jak kotwica trzyma mnie przy życiu."
Ten chłopak ma na imię Thursen. Dość nietypowe imię prawda? Ale ono jeszcze nie jest najdziwniejsze...
Po tym tak Thursen uratował Luisie życie, dziewczyna więcej go nie widziała. Widywała za to czarnego psa, który, jak podejrzewała, należał do Thursena, więc miała nadzieję, że i on jest gdzieś w pobliżu.
Kiedy daremne poszukiwania chłopaka się nie powiodły, Luisa myślała, że już nigdy go nie zobaczy, tak jak sobie życzył. Aż w końcu...
Luisa wybrała się do centrum handlowego, a tam przed wejściem siedział chłopak. Nie, nie był to Thursen, ale był tak samo, wyblakły jak on, a jego pies, przypominał psa Thursena. Luisa ich obserwowała. Aż pewnego razu poszła za chłopcem. Dojechała za nim na koniec stacji, a potem chłopak szedł drogą.... i skręcił w las. W lesie nie było żadnej ścieżki. Wyglądało to tak, jakby chłopak miał w lesie jakiś cel i tam się kierował. 
Kiedy dotarła na polane, zobaczyła coś czego się nie spodziewała. Kilku ludzi i pare naprawdę groźnie wyglądających psów... Jeden z psów ją zaatakował, wtedy drugi się na niego rzucił i go odepchnął. Ona sama zaczęła nawoływać Thursena. Kiedy wreszcie się pojawił czym prędzej ją stamtąd zabrał i wyprowadził z lasu. Prosił zęby dziewczyna go nie szukała, bo to może się źle skończyć. Ale Luise nic to nie obchodziło. Była już w nim zakochana, z resztą, ze wzajemnością. 
Po paru spotkaniach zaczęli ze sobą chodzić. Chłopak nie chciał jej powiedzieć co tak naprawdę robi w obozie. A jak zareaguje dziewczyna kiedy wreszcie się dowie? Jak zareaguje, kiedy odkryje kim jest Thursen? Wilkołakiem.... I jeśli Luisa temu nie zaradzi, może stać się wilkiem już na zawsze

No dobra, znowu się rozpisałam, ale co tam xD Opisałam wam bardziej szczegółowo niż zwykle. Ale nie wiedziałam jak to opisać, żeby mało zdradzić a was jakoś zachęcić... Mam nadzieję, że mi się udało.

No i dobra, tu macie okładkę:
Ładna, prawda? ^^

Polecam i pozdrawiam <3

~ Julka xD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.