czwartek, 8 maja 2014

Ekranizacja "Kamienie na szaniec" - czyli jak łatwo zrujnować książkę

Siema
Trochę was zaniedbałam ale nauka też jest potrzebna ( a przynajmniej tak mówią), a piątka z angielskiego się sama nie zrobi i trója z geo sama nie wyjdzie.

Dziś mowa o ekranizacji "Kamieni na szaniec" które już opisywałam .
Link:
http://oblivion-fantasy.blogspot.com/2014/04/opis-kamienie-na-szaniec.html

Film wyszedł niedawno i długo na niego czekałam ale głównie po to by go "zjechać". Wiedziałam że to coś dobrego nie będzie po samych aktorach i pewnych scenach "nadprogramowych".
Nie myliłam się.
Treści książki nie będę pisać bo to jest w recenzji Kamieni.
Owa przygoda bohaterów filmowych zaczyna się w połowie książki potem jest tylko kilka scen oryginalnych aż do czasu ujęcia Rudego.
Rzeczy która mnie w filmie wkurzają najbardziej:
1. Scena przysięgi jest okropna i niezgodna a oryginałem.
2. !<spoiler>! Śmierć Alka ograniczona do okrzyku "Alek!" i też zero treści.
3. !<kolejny spoiler>! Śmierć Rudego i przetrzymywanie pokazane w sposób absurdalny.
I punkt kulminacyjny;
4. Sceny "nadprogramowe" czyli rzygam tęczą do potęgi entej i popsucie całego klimatu.
Punty oznaczone spojlerami i nieopisane dokładnie co przedstawiają, bo dużo ludzi nie czytało i nie widziało, więc nie zdradzam.

Jeszcze jedna bulwersująca rzecz tym razem z powodu pseudo fanów i sezonowców. Otóż w Internecie znalazłam reakcję "gimbów' na film:
Nie pamiętam dokładnie wypowiedzi ale brzmiało mniej więcej tak:
"Chcielibyśmy żeby na podstawie filmu powstała książka."
I tu następuje załamka.

Tyle co do opinii filmu. Zdecydowanie nie polecam ale jeżeli chce ktoś zobaczyć kolejny upadek polskiego kina to zapraszam.

Ocena:
3/10
Bo niby jakieś strzępki treści były i jest ładna muzyka.

Pozdrawiam
~madziulag

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.