Dzień dobry
Dzisiaj będzie o "Wielkim Marszu".
Książka nie jest horrorem ale tylko z gatunku, bo to o co chodzi w opisywanym konkursie - przeraża bardziej niż niejeden dreszczowiec.
Co to w ogóle Wielki Marsz?
Konkurs do którego udział bierze 100 chłopaków.
Uczestnicy nie mogą się zatrzymać, za każde zejście poniżej 6 km/h dostają upomnienie. Trzy upomnienia później czerwona kartka - śmierć. Wygra ten, który pozostanie przy życiu.
Słodkie, prawda?
Akcja rozpoczyna się po przyjeździe Ray'a Garraty'ego na miejsce rozpoczęcia się marszu. Ray nawiązuje krótkotrwałe przyjaźnie, które kończą się przy czerwonych kartkach "przyjaciół".
. Rozmawia tam z kilkoma innymi uczestnikami. Wszyscy na początku czują się świetnie, aż do pierwszych strzałów z karabinów.
I to na tym głównie skupia się opowieść
Rozmawia o konkursie, o jego dziewczynie Jan, o "kibicach", o innych uczestnikach
i śmierci.
Wiele też myśli. Za dużo.
W tej grze to nogi wybierają wygranego. Nogami kieruje umysł.
Za dużo myślisz o wyczerpaniu się nóg i po pewnym czasie to następuje.
Myślisz o nocy, dniu, krzaczkach i wszystkim innym ale nie o nogach - nie padasz (tak szybko).
Książka jest bardzo ciekawa, nie nudząca i taka zbyt prawdziwa. Potrafi wciągnąć tak, że w momencie czytania musisz usiąść - albo upadniesz. Mówiłam że język Kinga jest dziwny i tego twierdzenia nie zmieniam ale jest też dziwnie wciągający i realistyczny.
Ocena:
10/10
A zaszaleje!
Opinia jest jak najbardziej odpowiednia i nie wygórowana.
Ta książka hipnotyzuje.
Pozdrawiam
~madziulag
Kolejna książka, którą przeczytać trzeba...
OdpowiedzUsuńJa właśnie skończyłam ,, I nie było już nikogo" Agata Christie. 10/10
Musisz przeczytać!
Okay, jak znajdę PDFa to na pewno się nią zainteresuję
UsuńPozdrawiam
~madziulag