poniedziałek, 30 czerwca 2014

Zbuntowana

Witam
Dzisiaj o Zbuntowanej. 

Druga część Niezgodnej czyli kontynuacja opowieści Tris <patrz poprzedni post>.
Akcja rozpoczyna się po tragicznych zdarzeniach z pierwszej części. Tris, Tobias i kilkoro ich przyjaciół próbują żyć dalej. Jednak świat im tego nie umożliwia. Jest wiele krwawych walk, protestów, a pogoń za ludźmi niezgodnymi, zmienia się w próbę zburzenia frakcji. 

Jak widać zbytnio się nie rozpisałam, bo twierdze że Zbuntowana ma tyle małych, niepasujących do siebie kawałów że to nie miałoby sensu.
I ta właśnie chaotyczność sprawia wrażenie gorszej treści. 
Przerost pomysłów nad treścią (?)
W sumie styl pisania się nie różni się od poprzedniczki i jest interesujący. 
Jednak zbyt nie uporządkowany.

W skrócie:
Jest cisza, potem walka, umierają ludzie, znowu spokój, znowu walka i tak całą książkę. 
W sprawie miłości Tris i Czterego to albo nic nie robią, albo przez kilka stron się całują i piją sobie z dzióbków.
Zachowanie Tris momentami było bardzo głupie. Był pomysł na obalenie czegoś lub kogoś to ona musiała oczywiście ryzykując życie pomóc w <tak naprawdę bezsensownej> akcji. Przy tym okłamując Tobiasa i potem dziwiąc się czemu jej nie ufa.

Po mimo tego wszystkiego Zbuntowaną czyta się dobrze i jako przerywnik pomiędzy Niezgodną, a Wierną jest w miarę okay.

Ocena:
6,5 - 7/10

Bo jednak w miarę ciekawa była i zdecydowanie pokazała styl Veronici.

Okładki:


Polska okładka 
Według mnie jest brzydka


Okładka dużo ładniejsza od polskiej, aczkolwiek nie wiem co płonie po lewej i ma środku 


 To chyba nie jest okładka ale ładne


I śliczny obrazek 


To tyle na dzisiaj. Wierna ukaże się niedługo


Pozdrawiam 
~madziulag

czwartek, 26 czerwca 2014

Niezgodna - Jeden wybór cie nie określa

Witam
Dzisiaj będzie o "Niezgodnej" Veronici Roth. I kolejna książka ma u mnie pierwsze miejsce (Boże, ile już ich jest?) 
Tak więc:
Beatrice Prior jest dziewczyną z Altruizmu, czyli Bezinteresowności. Jest to jedna z pięciu frakcji: Serdeczność, Erudycja, Prawość, Altruizm <i moja ulubiona> Nieustraszoność, które funkcjonują na murach Chicago. 
Beatrice razem ze swoim bratem Calebem ma przejść Test Predyspozycji, który ma pomóc jej wybrać frakcję w dniu Ceremonii Wyboru. Jednak dzieje się coś czego się nie spodziewała, okazuje się ,że jest Niezgodna - ma charakter odpowiadający kilku frakcjom. Według prawa powinna zostać wyeliminowana, bo zagraża systemowi. 
Wybiera Nieustraszoność, od teraz jest jako Tris. Poznaje Christinę, która zostaje jej przyjaciółką i Cztery - jej instruktora na czas treningów wy frakcji. Nikt się nie domyśla że jest niezgodna ale po mimo tego w strachu bierze udział w treningach i walkach, które pokażą kto z nich zostanie Niestraszonym. 
Wszystko się komplikuje, kiedy do treningów dochodzi Krajobraz Strachu. 

Ta książka jest świetna! Ma wszystko co powieść powinna mieć. Nie nudzi, jest interesująca, posiada barwne postacie, nagłe zwroty akcji. A także pomimo że posiada widoczny wątek romantyczny, ja jej nie nazwę romansidłem. Veronica tę książkę pisała w wieku dwudziestu - kilku, napisała ją fantastycznie. Niestety, późniejsze siostry Niezgodnej już takie świetne nie są. Ale nie zniechęcam.

Okładki <i nie tylko>


Okładka ze znakiem Nieustraszoności
Oficjalna przed filmową


To filmowa.
Jest taka okropna... 


Plakat filmowy, nie wiem skąd ale jest piękny *-*
Shailene (filmowa Tris) wyszła obłędnie


Jeszcze inny plakat i też jest śliczny *-*


Nie jestem Altruistką
Nie jestem Nieustraszoną
Jestem Niezgodna


Frakcje


Film jest już zrecenzowany przez Julkę i polecam go obejrzeć. 


I taki mały filmowy paradoks:


Haha tak XD

Cytaty:

„Nie poddam się, niech ten ktoś, kto patrzy na mnie przez kamerę, widzi, że jestem odważna. Ale czasem to nie podjęcie walki świadczy o odwadze, ale stawienie czoła nieuchronnej śmierci.”

„Spokój jest ograniczeniem.”

„Wiem, dlaczego ojciec mówił, że Nieustraszeni to banda wariatów. Nie mógł, nie potrafił zrozumieć tego rodzaju koleżeństwa, które powstaje tylko wtedy, gdy ludzie razem ryzykują życie.”

„Jestem Niezgodna. I nie można mnie kontrolować.”


To tyle na dzisiaj. Jutro będzie Zbuntowana.

Pozdrawiam
~madziulag

wtorek, 24 czerwca 2014

Rychły koniec Kinga - Nadchodzi Veronica

Witam
Przepraszam
Jak już w tytule wspomniane, kończe przedwcześnie miesiąc Kinga. Miałam trochę zbyt dużo poprawek, byłam chora, mój tablet ewidentnie nie współpracował ale nie oszukujmy się - King mi wchodzi piekielnie ciężko. To chyba główny powód zakończenia tego przedsięwzięcia (?). 

Ogółem powiem o stylu pisarskim i jego dziełach. 

Fanką Kinga nie jestem. Jego styl był dziwny, niespotykany i według mnie też chaotyczny. 
Pomysły jego książek są ciekawe i jako sama koncepcja dzieła jest dobrze. Jednak ta twórczość mnie zbytnio nie przekonuje. Jest wiele niepotrzebnych wątków, chaotycznych opisów i bohaterowie są nikli i niewyraźni.

Ocena ogólna jego dzieł i ich pomysłowi (ogółem przeczytanych lub zaczętych czytać książek)

5,5 - 7/10

Nie mogłam się zdecydować do końca na ocenę bo pomysły są świetne ale wykonanie już gorzej.


Postanowiłam wam to wynagrodzić tygodniem "Niezgodnej",  "Zbuntowanej i "Wiernej" - sławną trylogią autorstwa Veronici Roth. 
Jestem w połowie Wiernej i napiszę wam pierwszą recenzję już jutro.

Pozdrawiam i przepraszam
~madziulag

sobota, 21 czerwca 2014

Rysuneczki + zdjęcia xD

Znów ja xD
Zdaje się, że mówiłam kiedyś, że będę dawać jakieś swoje rysunki czy cooś... 
Tak więc, żeby nie było, że nie dotrzymuję słowa, oto i one:

Na razie 2, ale dobre i to xd



Jeśli chodzi o zdj... też jakieś posiadam więc macie jeśli chcecie:




Jako tako ale jest xD

~ Julka xD

Masakryczne "Mroczne umysły"

Siemanko xd
No więc tak: sorki za tę obsuwe, ale zaczęłam czytać koleją książkę (dziwna zresztą) i jakoś tak mało czasu było... teraz doszło jeszcze wystawianie ooocen iwgl jakoś mało czasu miałam...  Ale na razie jestem i prezentuję wam:

Mroczne umysły


Książka jest autorstwa Alexandry Bracken i opowiada o losach Ruby.
Ruby żyje w społeczeństwie, w którym dzieci (w różnym wieku) są podzielone na 5 grup. Niebieskich, Zielonych, Żółtych, Czerwonych i... Pomarańczowych. Pomarańczowi są najgroźniejsi. A to właśnie do nich należy Ruby, choć nigdy się o to nie prosiła.... 
W przeddzień swoich 10 urodzin, Ruby, zupełnie przypadkowo, wymazuje z pamięci swoich rodziców... siebie. Kiedy następnego dnia się budzi matka jej nie zna, a tata, dzwoni na policje... ale SSP /Siły Specjalne Psi/ są szybsze. Została zawieziona do obozu w Thurmond. Jak w każdym obozie panują tu bardzo surowe zasady, a Ruby widząc jak traktuje się najgroźniejsze grupy, klasyfikuje się jako Zielona i ukrywa.... Plan działał przez dobre 6 lat... ale kiedy pewnego dnia usłyszała Biały Szum - dźwięk, który miał doprowadź do porządku wszystkie dzieci w obozie - wszystko się posypało.
Z pomocą lekarki, która uprzedziła ją, że teraz SSP dowie się, że jest Pomarańczowa, ucieka z obozu. Wraz z nią jeszcze jeden chłopak -Martkin. Chłopak jest zaślepiony opowieściami Cate o Lidze i pomaganiu innym dzieciom... Jednak Ruby nie daje się zwieść tak łatwo. Kiedy przez przypadek weszła w umysł chłopaka pani dr... to co tam zobaczyła, zmusiło ją do ucieczki. Z pomocą n owych przyjaciół: Liama, Zu i Pulpeta udaje jej się uciec.
Jednak Liga się nie poddaje. Ruby i jej przyjaciele i tak ścigani już przez SSP i Łowców Nagród muszą zachować jeszcze większą ostrożność.
Wszyscy razem kierują się do Uciekiniera, który pomaga dzieciakom skontaktować się z rodzicami i wydostać na wolność. Uchodzi on również za ostatniego Pomarańczowego... więc mógłby pomóc Ruby nauczyć się korzystania z jej mocy. Ale czy wszystko pójdzie po ich myśli?...
W czasie ucieczki Ruby i Liam bardzo się do siebie zbliżają. Ruby jednak boi się, że jeśli się w nim zakocha... i usunie się z jego wspomnień... może tego nie wytrzymać. Trzyma się więc na dystans. Ale czy można uciec od prawdziwej miłości? Czy wyniknie z tego coś dobrego?


Znowu się rozpisałam, ale cóż...
No więc tak... Tą książkę chciałam przeczytać już od dłuższego czasu i kiedy już dorwałam ją w swoje ręce... musiałam jak najszybciej przeczytać. Przez większą część... książka jest świetna i nawet wciągająca, no może ciut przydługie opisy, bo zdarzało mi się pomijać... Natomiast zakończenie... szkoda słów. Nie lubię płakać a tu nie mogłam się powstrzymać ;// Nie chcę wam spojlerować... więc powiem to inaczej: Zakończenie tej książki mi się NIE PO-DO-BA i spisałabym ją na straty... gdyby nie to, że jest i część 2 (której niestety jeszcze nie udało mi się znaleźć ;c)

i standardowo okładki:
No i wiecie no stara i owa xD

A teraz sorki ale idem spać ;3 Poszukam jeszcze 2 cz i dam wam znać ;*

Pozdrawiam i dobranoc <3

~ Julka xD

środa, 18 czerwca 2014

Wielki Marsz - Nogi wybiorą zwyciężce

Dzień dobry
Dzisiaj będzie o "Wielkim Marszu". 
Książka nie jest horrorem ale tylko z gatunku, bo to o co chodzi w opisywanym konkursie - przeraża bardziej niż niejeden dreszczowiec.

Co to w ogóle Wielki Marsz?
Konkurs do którego udział bierze 100 chłopaków. 
 Uczestnicy nie mogą się zatrzymać, za każde zejście poniżej 6 km/h dostają upomnienie. Trzy upomnienia później czerwona kartka - śmierć. Wygra ten, który pozostanie przy życiu.
Słodkie, prawda?

Akcja rozpoczyna się po przyjeździe Ray'a Garraty'ego na miejsce rozpoczęcia się marszu. Ray nawiązuje krótkotrwałe przyjaźnie, które kończą się przy czerwonych kartkach "przyjaciół".
. Rozmawia tam z kilkoma innymi uczestnikami. Wszyscy na początku czują się świetnie, aż do pierwszych strzałów z karabinów.

 I to na tym głównie skupia się opowieść

Rozmawia o konkursie, o jego dziewczynie Jan, o "kibicach", o innych uczestnikach
i śmierci. 
Wiele też myśli. Za dużo.

W tej grze to nogi wybierają wygranego. Nogami kieruje umysł. 
Za dużo myślisz o wyczerpaniu się nóg i po pewnym czasie to następuje. 
Myślisz o nocy, dniu, krzaczkach i wszystkim innym ale nie o nogach - nie padasz (tak szybko).

Książka jest bardzo ciekawa, nie nudząca i taka zbyt prawdziwa. Potrafi wciągnąć tak, że w momencie czytania musisz usiąść - albo upadniesz. Mówiłam że język Kinga jest dziwny i tego twierdzenia nie zmieniam ale jest też dziwnie wciągający i realistyczny.

Ocena:
10/10
A zaszaleje!
Opinia jest jak najbardziej odpowiednia i nie wygórowana. 

Ta książka hipnotyzuje. 

Pozdrawiam
~madziulag

sobota, 14 czerwca 2014

Dziś żegnam się z wami :(

Witam!!!
Niestety po długich rozmyślaniach postanowiłam, że opuszczam bloga. Jednak nie mówię, że zakańczam pisanie jakichkolwiek postów na blogu. Założyłam nowego bloga, tu macie link http://bokazdychcebycwolny.blogspot.com/.
Nie zapomnę was kochani :*
Pozdrawiam :)
~Izka

Zaczynamy miesiąc Kinga!

Dzień dobry Ludzie

Sporo czasu mnie nie było (prawie dwa tygodnie) ale najpierw Włochy a teraz wystawianie ocen. 
Na wycieczce było bardzo fajnie i ciekawie ale o tym w innym poście.

Obiecywałam wam że po przyjeździe z Włoch zacznę miesiąc Kinga. No niestety plany się nie do końca powiodły ponieważ twórczość Stephena wchodzi mi w zastraszająco wolnym tempie. Jednak przeczytałam w autobusie Carrie i jestem w połowie Zielonej Mili ale stwierdziłam ze nie dokończę jej (a przynajmniej w najbliższym czasie) bo oglądałam film i wiedza co spotka Coffeya, wgniotła mnie w ziemię. Ściągnęłam sobie na tableta Wielki Marsz i zaczęłam go czytać, jest nawet ciekawy.

Ale dzisiaj napiszę o Carrie, która mnie niemiło zaskoczyła. Było wiele pochlebnych opinii tejże książki ale mi ona do gustu nie przypadła. O co w niej chodzi?
Carrie White jest wyśmiewana przez znajomych. Pewnego dnia po zajęciach W-Fu, dostaje okresu. Wpada w histerie, krzyczy że wykrwawia się na śmierć i błaga o pomoc. Jej "koleżanki" wykorzystują  moment do kolejnych kpin i zaczynają się z niej śmiać. Sytuację przerywa nauczycielka, która zaprowadza Carrie do dyrektora i odsyła ją do domu. Jej matka jest wściekła na dziewczynę i wrzeszczy że nie powinna jej urodzić. Carrie odkrywa że ma zdolności telekinetyczne. Jej matka jest fanatyczką religijną i prowadzi do zagłady córki. Dziewczyna naśmiewająca się z ofiary, zostaje pociągnięta do odpowiedzialności.
Ma zamiar się zemścić.

Jak już mówiłam Carrie mi się średnio podobała. Zbyt długie opisy, wydarzenia bez większego sensu. W miarę ciekawy był początek i koniec opowieści, reszta nudzi niemiłosiernie. Język jest bardzo dziwny i troszeczkę nawet zbyt potoczny. Zauważyliście zapewne, że lubię jak w tekście pojawiają się wulgaryzmy, bo dodają realizmu. No niestety nie w tym przypadku, tutaj były męczące i chwilami prostackie.

Nie rozpisuję się zbytnio w recenzji, bo nie umiem zbytnio określić tego utwory jako dobry. Pewnie też dlatego że oglądałam wiele ekranizacji.

Ocena:
6/10

Treść utworu jest nawet ciekawa ale opisy są zbyt nużące. Pisałam że styl pisana jest dziwny ale nie określiłam go jako zły. Jest interesujący, tak go ocenię.

________________________
Ten post miał być wczoraj ale leciał HP i nie mogłam sobie odmówić.
Sorki.
________________________
Chcecie recenzje (a przynajmniej sprawozdanie) z wycieczki do Włoch?
Przy okazji mogę dać zdjęcia.
________________________

Pozdrawiam
~madziulag