sobota, 21 czerwca 2014

Masakryczne "Mroczne umysły"

Siemanko xd
No więc tak: sorki za tę obsuwe, ale zaczęłam czytać koleją książkę (dziwna zresztą) i jakoś tak mało czasu było... teraz doszło jeszcze wystawianie ooocen iwgl jakoś mało czasu miałam...  Ale na razie jestem i prezentuję wam:

Mroczne umysły


Książka jest autorstwa Alexandry Bracken i opowiada o losach Ruby.
Ruby żyje w społeczeństwie, w którym dzieci (w różnym wieku) są podzielone na 5 grup. Niebieskich, Zielonych, Żółtych, Czerwonych i... Pomarańczowych. Pomarańczowi są najgroźniejsi. A to właśnie do nich należy Ruby, choć nigdy się o to nie prosiła.... 
W przeddzień swoich 10 urodzin, Ruby, zupełnie przypadkowo, wymazuje z pamięci swoich rodziców... siebie. Kiedy następnego dnia się budzi matka jej nie zna, a tata, dzwoni na policje... ale SSP /Siły Specjalne Psi/ są szybsze. Została zawieziona do obozu w Thurmond. Jak w każdym obozie panują tu bardzo surowe zasady, a Ruby widząc jak traktuje się najgroźniejsze grupy, klasyfikuje się jako Zielona i ukrywa.... Plan działał przez dobre 6 lat... ale kiedy pewnego dnia usłyszała Biały Szum - dźwięk, który miał doprowadź do porządku wszystkie dzieci w obozie - wszystko się posypało.
Z pomocą lekarki, która uprzedziła ją, że teraz SSP dowie się, że jest Pomarańczowa, ucieka z obozu. Wraz z nią jeszcze jeden chłopak -Martkin. Chłopak jest zaślepiony opowieściami Cate o Lidze i pomaganiu innym dzieciom... Jednak Ruby nie daje się zwieść tak łatwo. Kiedy przez przypadek weszła w umysł chłopaka pani dr... to co tam zobaczyła, zmusiło ją do ucieczki. Z pomocą n owych przyjaciół: Liama, Zu i Pulpeta udaje jej się uciec.
Jednak Liga się nie poddaje. Ruby i jej przyjaciele i tak ścigani już przez SSP i Łowców Nagród muszą zachować jeszcze większą ostrożność.
Wszyscy razem kierują się do Uciekiniera, który pomaga dzieciakom skontaktować się z rodzicami i wydostać na wolność. Uchodzi on również za ostatniego Pomarańczowego... więc mógłby pomóc Ruby nauczyć się korzystania z jej mocy. Ale czy wszystko pójdzie po ich myśli?...
W czasie ucieczki Ruby i Liam bardzo się do siebie zbliżają. Ruby jednak boi się, że jeśli się w nim zakocha... i usunie się z jego wspomnień... może tego nie wytrzymać. Trzyma się więc na dystans. Ale czy można uciec od prawdziwej miłości? Czy wyniknie z tego coś dobrego?


Znowu się rozpisałam, ale cóż...
No więc tak... Tą książkę chciałam przeczytać już od dłuższego czasu i kiedy już dorwałam ją w swoje ręce... musiałam jak najszybciej przeczytać. Przez większą część... książka jest świetna i nawet wciągająca, no może ciut przydługie opisy, bo zdarzało mi się pomijać... Natomiast zakończenie... szkoda słów. Nie lubię płakać a tu nie mogłam się powstrzymać ;// Nie chcę wam spojlerować... więc powiem to inaczej: Zakończenie tej książki mi się NIE PO-DO-BA i spisałabym ją na straty... gdyby nie to, że jest i część 2 (której niestety jeszcze nie udało mi się znaleźć ;c)

i standardowo okładki:
No i wiecie no stara i owa xD

A teraz sorki ale idem spać ;3 Poszukam jeszcze 2 cz i dam wam znać ;*

Pozdrawiam i dobranoc <3

~ Julka xD

środa, 18 czerwca 2014

Wielki Marsz - Nogi wybiorą zwyciężce

Dzień dobry
Dzisiaj będzie o "Wielkim Marszu". 
Książka nie jest horrorem ale tylko z gatunku, bo to o co chodzi w opisywanym konkursie - przeraża bardziej niż niejeden dreszczowiec.

Co to w ogóle Wielki Marsz?
Konkurs do którego udział bierze 100 chłopaków. 
 Uczestnicy nie mogą się zatrzymać, za każde zejście poniżej 6 km/h dostają upomnienie. Trzy upomnienia później czerwona kartka - śmierć. Wygra ten, który pozostanie przy życiu.
Słodkie, prawda?

Akcja rozpoczyna się po przyjeździe Ray'a Garraty'ego na miejsce rozpoczęcia się marszu. Ray nawiązuje krótkotrwałe przyjaźnie, które kończą się przy czerwonych kartkach "przyjaciół".
. Rozmawia tam z kilkoma innymi uczestnikami. Wszyscy na początku czują się świetnie, aż do pierwszych strzałów z karabinów.

 I to na tym głównie skupia się opowieść

Rozmawia o konkursie, o jego dziewczynie Jan, o "kibicach", o innych uczestnikach
i śmierci. 
Wiele też myśli. Za dużo.

W tej grze to nogi wybierają wygranego. Nogami kieruje umysł. 
Za dużo myślisz o wyczerpaniu się nóg i po pewnym czasie to następuje. 
Myślisz o nocy, dniu, krzaczkach i wszystkim innym ale nie o nogach - nie padasz (tak szybko).

Książka jest bardzo ciekawa, nie nudząca i taka zbyt prawdziwa. Potrafi wciągnąć tak, że w momencie czytania musisz usiąść - albo upadniesz. Mówiłam że język Kinga jest dziwny i tego twierdzenia nie zmieniam ale jest też dziwnie wciągający i realistyczny.

Ocena:
10/10
A zaszaleje!
Opinia jest jak najbardziej odpowiednia i nie wygórowana. 

Ta książka hipnotyzuje. 

Pozdrawiam
~madziulag

sobota, 14 czerwca 2014

Dziś żegnam się z wami :(

Witam!!!
Niestety po długich rozmyślaniach postanowiłam, że opuszczam bloga. Jednak nie mówię, że zakańczam pisanie jakichkolwiek postów na blogu. Założyłam nowego bloga, tu macie link http://bokazdychcebycwolny.blogspot.com/.
Nie zapomnę was kochani :*
Pozdrawiam :)
~Izka

Zaczynamy miesiąc Kinga!

Dzień dobry Ludzie

Sporo czasu mnie nie było (prawie dwa tygodnie) ale najpierw Włochy a teraz wystawianie ocen. 
Na wycieczce było bardzo fajnie i ciekawie ale o tym w innym poście.

Obiecywałam wam że po przyjeździe z Włoch zacznę miesiąc Kinga. No niestety plany się nie do końca powiodły ponieważ twórczość Stephena wchodzi mi w zastraszająco wolnym tempie. Jednak przeczytałam w autobusie Carrie i jestem w połowie Zielonej Mili ale stwierdziłam ze nie dokończę jej (a przynajmniej w najbliższym czasie) bo oglądałam film i wiedza co spotka Coffeya, wgniotła mnie w ziemię. Ściągnęłam sobie na tableta Wielki Marsz i zaczęłam go czytać, jest nawet ciekawy.

Ale dzisiaj napiszę o Carrie, która mnie niemiło zaskoczyła. Było wiele pochlebnych opinii tejże książki ale mi ona do gustu nie przypadła. O co w niej chodzi?
Carrie White jest wyśmiewana przez znajomych. Pewnego dnia po zajęciach W-Fu, dostaje okresu. Wpada w histerie, krzyczy że wykrwawia się na śmierć i błaga o pomoc. Jej "koleżanki" wykorzystują  moment do kolejnych kpin i zaczynają się z niej śmiać. Sytuację przerywa nauczycielka, która zaprowadza Carrie do dyrektora i odsyła ją do domu. Jej matka jest wściekła na dziewczynę i wrzeszczy że nie powinna jej urodzić. Carrie odkrywa że ma zdolności telekinetyczne. Jej matka jest fanatyczką religijną i prowadzi do zagłady córki. Dziewczyna naśmiewająca się z ofiary, zostaje pociągnięta do odpowiedzialności.
Ma zamiar się zemścić.

Jak już mówiłam Carrie mi się średnio podobała. Zbyt długie opisy, wydarzenia bez większego sensu. W miarę ciekawy był początek i koniec opowieści, reszta nudzi niemiłosiernie. Język jest bardzo dziwny i troszeczkę nawet zbyt potoczny. Zauważyliście zapewne, że lubię jak w tekście pojawiają się wulgaryzmy, bo dodają realizmu. No niestety nie w tym przypadku, tutaj były męczące i chwilami prostackie.

Nie rozpisuję się zbytnio w recenzji, bo nie umiem zbytnio określić tego utwory jako dobry. Pewnie też dlatego że oglądałam wiele ekranizacji.

Ocena:
6/10

Treść utworu jest nawet ciekawa ale opisy są zbyt nużące. Pisałam że styl pisana jest dziwny ale nie określiłam go jako zły. Jest interesujący, tak go ocenię.

________________________
Ten post miał być wczoraj ale leciał HP i nie mogłam sobie odmówić.
Sorki.
________________________
Chcecie recenzje (a przynajmniej sprawozdanie) z wycieczki do Włoch?
Przy okazji mogę dać zdjęcia.
________________________

Pozdrawiam
~madziulag

poniedziałek, 26 maja 2014

My, dzieci z dworca ZOO - Nadmierna ciekwość niszczy dzieciństwo

Dzień dobry Ludzie

Dzisiaj będzie o kolejnej pralce do mózgu, czyli kolejna opowieść o narkomanach. 
Teraz gadają że jest duży popyt na narkotyki, a jak w latach 70tych trzynastolatka zaczęła ćpać to bez odzewu. 
Opowieść jest w 100% prawdziwa co jeszcze bardziej dziwi osobę czytającą. 

Młoda Christiane F. przeprowadza się do Berlina. Tam ją wszyscy gnębią, ojciec bije a matka siedzi cicho. Zaczyna mieć zatargi z prawem i wplątuje się w złe towarzystwo. Pod wpływem działania swojej przyjaciółki Kessi, idzie do podobno "najnowocześniejszej dyskoteki w Europie" czyli Soundu. Zaskoczenie dziewczyny jest niesamowite, kiedy okazuje się że te "wyższe sfery" to siedlisko ćpunów i rynek wszechobecnych narkotyków. W końcu bierze się za haszysz, potem za LSD aż do heroiny. Większość czasu przesiaduje w Soundzie, nie uczy się i stopniowo stacza (z resztą jak każdy narkoman). Poznaje ludzi którzy tworzą jej narkomańską rodzinę. Poznaje swoją pierwszą miłość, która ją zostawia i momentalnie jej chłopaka zastępuje Detlef. Kiedy im kończą się środki na narkotyki lądują na dworcu, czekając na obleśnych klientów (wiadomo jak zarabiają). Chodzą na różne odwyki. walczą ze sobą. 
Bezskutecznie.
Po pewnym czasie męki Christiane się kończą, bynajmniej nie po złotym strzale. 
Wygrała z nałogiem.

Książka mi się podoba ale głupota tych dzieciaków mnie przeraża. Napisałam w tytule że ciekawość niszczy dzieciństwo. 
I jej zniszczyła. 
Z powodu haszyszu się nie umiera ale po herze tak.

"Ach, wezmę sobie wciągnę albo właduje to podobno takie fajne, a ja mam takie zrąbane życie. A co tam."

Tak w skrócie wyglądało myślenie Chrstiane. 

Kolejny powód dlaczego uważam ich z idiotów?
Po odwyku (nawet kilku) myśleli że jak się "wyleczyli" to mogą sobie raz na jakiś czas władować.
Po kilku tygodniach znowu byli na dworcu.

Fakt, nałóg nie odchodzi od tak. Ale jeżeli by nie prowokowali to by nie zaatakował.

Książka pisana ciekawie ale pomimo niezbyt dużej ilości stron (221) czyta się ją bardzo długo. Głównie z powodu braku dialogów. Język jest młodzieżowy (dla mnie aż zbyt bo niektórych słów nie rozumiałam <madziulag taki nie na czasie>). Było wiele bluzgów (tak!!!) co dodawało realności. Momentami było nudno.

Ocena:
9,5/10

Okładka


Zdecydowanie mi się nie podoba no ale.

Cytaty (będzie bardzooo dużo ale warto)

Człowiek automatycznie się uczył, że wszystko, co wolno, jest potwornie nudne, a ciekawe tylko to, co zabronione.

Dużo gadaliśmy o jakiś nierzeczywistych marzeniach (...) Chcieliśmy sobie wtedy kupić duży dom i duży samochód, i wspaniałe meble. Tylko jedno nie pojawiło się w tych fantazjach: heroina.

Lepiej jest, jak się ma złe ideały niż żadne.

Tak na wsi jak i w mieście duża część młodzieży cierpi na bezbrzeżną nudę i niejasno uświadamiane poczucie bezsensu swojego istnienia.

Żyć, żeby moc sobie coś kupić - to były przestarzałe ideały naszych rodziców.


Do widzenia Ludzie

Pozdrawiam
~madziulag




sobota, 24 maja 2014

"Chłopiec A"

Siema XD
Dziś pisze recenzje filmu "Chłopiec A". Tytuł może wydawać się trochę dziwny, ale to tylko pozory.
***
Film został wyreżyserowany przez John'a Crowley'a, na podstawie książki Jonathana Trigell pod tym samym tytułem.
Opis:
Jack (Andrew Garfield) w wieku 13 lat zostaje skazany na 25 lat, za zabójstwo. Po dwudziestu pięciu latach wychodzi. Opiekuje się nim kurator Terry (Peter Mullan), dzięki któremu znajduje mieszkanie i prace. Znajduje przyjaciela Chrisa (Shaun Evans) i umawia się z dziewczyną Michelle ( Katie Lyons)  na randki. 
Jednak później jego życie nie jest usłane różami.
Ocena:
Film mi się bardzo podobał i mogła bym go obejrzeć jeszcze raz. Podobała mi się jedna ze scen, kiedy Jack uratował dziewczynkę, która wraz z ojcem wypadła z ulicy i wpadła w przepaść ( nw jak to nazwać). Jednak na tym filmie się nie popłakałam, nie wzruszył mnie tak, aby się popłakać. Jednak film bardzo przyjemnie się oglądało. 
Polecam go fanom dramatów obyczajowych, bo ten film to dla was :)
9/10
Tu macie plakat :

Muzyka :D





Pozdrawiam :D
~ Izka



piątek, 23 maja 2014

Madziulag rozpoczyna działalność (pseudo)artystyczną - Przepraszamy za usterki związane z brakiem przeczytanych książkek

Hej
Taki trochę mały kryzys bo nic nie przeczytałam, tzn. kończę My, dzieci z dworca Zoo ale nic poza tym. Dlatego wyśle kilka rysunków i zdjęć.









To miał być Jared Leto. Miał być... no cóż.

Wiem że to jakieś wow nie jest ale brak książek trochę.
No co? Jest kryzys ;(

Tak więc, proszę. o wybaczenie.
A może nawet komuś się coś spodoba?

Pozdrawiam
~madziulag